Muzyka w życiu człowieka – mów i śpiewaj do swojego dziecka

 

 

 

 

 

Na początku swojego życia, płód słyszy bicie serca swojego i swojej mamy. Słyszy także szum krwi płynącej w naczyniach krwionośnych, odgłosy z układu trawiennego (burczenie, przelewanie się płynów). Również podczas poruszania się w wodach płodowych powstaje charakterystyczny dźwięk. To elementy pierwszej, dla niego muzyki, to dźwięki, które będą przez pierwsze tygodnie po porodzie działały wyciszająco, kojąc niepokój związany z opuszczeniem komfortowego wnętrza mamy.

Dźwięki dla małego człowieka są niezmiernie ważne tym bardziej, że na początku swego istnienia, odbiera je całym ciałem. Staje się to dzięki temu, że płyn owodniowy przewodzi fale dźwiękowe, które są przechwytywane przez odpowiednie receptory na skórze dziecka. Kształtowanie się pęcherzyków słuchowych następuje w czwartym tygodniu od zapłodnienia, a uszy dziecka kształtują się w siódmym tygodniu ciąży. Już wtedy wiadomo, czy będą swoim kształtem przypominać kształt uszu mamy czy taty. A dla wielu z nas nie kształt uszu jest ważny, ale to, co i jak, one usłyszą. Naukowcy dowiedli, że do dziecka w brzuchu mamy docierają dźwięki o natężeniu od 30 do 96 decybeli. Na co dzień, w świecie zewnętrznym, odbieramy dźwięki o natężeniu 50–60 decybeli. Cudowną rolę dla słuchu spełnia płyn owodniowy, który co prawda utrudnia przekazywanie impulsów dźwiękowych, ale za to chroni słuch przed uszkodzeniami, jakie mogą być wynikiem zbyt głośnego dźwięku.
Płód odbiera charakterystyczne cechy dźwięków – melodię, akcent, rytm i natężenie. Ma zdolność do zapamiętywania głosu swojej matki na podstawie rytmu jej wypowiedzi i melodyki. Dobrze jest by już w życiu płodowym usłyszało inne dźwięki, inną barwę głosu – by był to głos taty. Dlatego tak ważne jest, by rodzice mówili do swojego dziecka i takie rozmowy kontynuowali po porodzie. Powtarzalność sytuacji, pora dnia, natężenie dźwięków, działa na dziecko uspokajająco lub też pobudzająco.
Może warto założyć sobie dzienniczek rozmów do brzuszka i zapisywać zachowanie dziecka? Pomoże to po porodzie w pierwszych kontaktach „muzycznych” i ustali, co dziecko odbiera, jako uspakajanie, a co je pobudza. Może niepotrzebne będą wtedy drogie szumiące zabawki tylko wystarczy muzyka, która w Waszym domu brzmiała zawsze.

Jakiej muzyki słuchać w ciąży?
Trudno nagle zmieniać swoje preferencje muzyczne, ale warto pamiętać, że to, co jest miłe dla kobiety w ciąży, daje jej relaks, wyciszenie będzie też dobrze odbierane przez noworodka. Jeżeli zawierzyć badaczom to, aby zwiększyć iloraz inteligencji i dać szansę szybszego uczenia się, powinniśmy włączać dziecku, jeszcze zanim się urodzi, muzykę klasyczną. Zalecane są dźwięki w tonacjach tak zwanych „wesołych”, czyli durowych. Zapewne większość słyszało o „efekcie Mozarta”. Stymulacja muzyką klasyczną oddziałuje na prawidłową pracę fal mózgowych oraz serca płodu.
Wiele mam zauważyło, że słuchając utworów Vivaldiego, Bacha, Mozarta, Schumanna, dziecko porusza się w macicy spokojnie. Zwiększoną ilość ruchów zauważyły ciężarne przy muzyce Beethovena i Brahmsa.
Dla dzieci polecana jest również muzyka relaksacyjna. Maluszek wycisza się przy odgłosach natury, a powtarzalne, motywy, powolny rytm, da odprężenie też sfrustrowanym rodzicom.
Różnie płód reagować będzie na to, co rodzic mówi lub czyta „do brzuszka”. Najlepiej odbierane są utwory rytmiczne (wiersze) czytane o tej samej porze dnia. A bajki, czytane przy odpowiedniej intonacji głosu, pozwolą z czasem budować świat wyobraźni, rozróżniać dobro od zła.
Dzięki prenatalnym doświadczeniom słuchowym, kształtuje się zdolność do rozróżniania dźwięków, co później ułatwia uczenie się mowy.

Od kiedy po porodzie czytać książki?
Uśmiecham się na myśl, że przecież ta sama mama, co czytała „do brzuszka” nie powinna tego zaprzestać po porodzie. Powiecie mi, że w ciąży było na to więcej czasu, a po porodzie trudno mieć chwilę na własny odpoczynek, nie mówiąc już o lekturze.
A może właśnie tym czytaniem zaprowadzicie jakąś porę relaksu dla całej rodziny? Może warto zostawić nieuprasowane ubranka, zapomnieć o idealnie odkurzonym domu a czytając sobie na głos uspokoić i siebie i dziecko?
I koniecznie po porodzie wykorzystujcie tą samą muzykę, jaka towarzyszyła Wam w ciąży. Znajome dźwięki będą dawały poczucie bezpieczeństwa, uspokoją lub pobudzą – podobnie jak w życiu płodowym.
Mówcie, śpiewajcie, słuchajcie razem muzyki i proszę nie brońcie się przed zdrobnieniami. Czasem słyszę od Was mocne postanowienia – „po porodzie nie będziemy zdrabniać, nie będziemy „ciuciać” do dziecka”- i…nikomu to się nie udaje. Słowa czułości wymagają zdrobnień, wymagają słowotwórstwa, wewnętrznego języka uczuć. Wszyscy to robimy w sytuacjach intymnych, każda para ma swój intymny język. Dlaczego tak miałoby się nie stać po porodzie dziecka? Mówmy piękną polszczyzną dopuszczając do niej ten właśnie wewnętrzy zasób czułości w słowach. Traktujmy w wypowiedzi, a zwłaszcza w odpowiedzi, dziecko z szacunkiem, ale nie bojąc się tworzenia języka znanego tylko dla Was.
Wszyscy mówimy do swoich dzieci, do tych w brzuszku, do tych przy piersi i do tych, co późno wracają z uczelni.
Muzyka, dźwięk, słowo… Wyraźmy w tym swoje uczucia i nauczmy tego nasze dzieci.
A co u Was najchętniej się słucha? Czekam na podpowiedz, co uspakaja w chwilach najcięższych – kolki, ząbkowanie. A może mnie ktoś zaskoczy, że do usypiania słucha mocnego rocka?… Zaskoczcie mnie proszę 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *